|
W jednym z wywiadów udzielonych jeszcze przed końcem ubiegłej kadencji samorządowej burmistrz Szpytma stwierdził, że w sprawowaniu funkcji najbardziej przeszkadza mu.... prawo w Polsce. Można było przypusczać, że chodzi o niedokładne, źle napisane przepisy. To co stało się w Kłodzku, w czwartek 8 marca b.r., jasno i dobitnie pokazuje, co burmistrz ma na myśli. Problemem nie są często zmieniane ustawy. Problemem nie są skostniałe procedury, które nie pozwalają na realizację samorządowych zadań. Problemem jest prawo jako takie! Parafrazując: jeżeli fakty nie są po naszej stronie, tym gorzej dla faktów!
Spędzenie pracowników magistratu ("dobrowolnie", a jakże!), spółek i innych podmiotów zależnych od burmistrza miasta na rynek, dla zorganizowania manifestacji przeciwko kłodzkim kupcom i przedsiębiorcom, to ewenement chyba na europejską skalę. I, szczerze powiedziawszy, merytoryczny przedmiot sporu ma tutaj drugorzędne znaczenie. Chodzi bowiem o sam fakt "uzbrojenia" osób, których przedmiotem działalności ma być służba miastu i jego mieszkańcom. Gdyby pracowników Urzędu Miasta, KCKSiR, kłodzkich wodociągów i innych podmiotów wyposażono nie w gwizdki i transparenty, a w pałki, mielibyśmy sytuację żywcem wziętą z epoki, o której chcemy zapomnieć; kiedy ludowa władza uruchamiała tzw. "zwykłych ludzi" do duszenia protestów "elementu reakcyjnego".
» czytaj dalej
|